„Kaj ta lasowiacko kultura w nasyj małyj jeżowskij łojcyźnie? Jesce się trzymo? Cy to ledwo zipie, cy mo się dobrze, cas się ij nie imo?”
Na tak postawione pytanie próbowali odpowiedzieć organizatorzy, animatorzy i – bardziej lub mniej młodzi – artyści w czasie imprezy zorganizowanej przez Gminne Centrum Kultury w Jeżowem, która miało miejsce w niedzielę 19 października 2025 roku. Spora grupa wykonawców i liczne grono widzów, uczestników tego wydarzenia, mieli okazję wziąć udział w swego rodzaju powrocie do korzeni, pięknej lasowiackiej tradycji, która łączyła dawne pokolenia i którą warto nie tylko odkrywać, ale i nieść w sobie.
Tego dnia zaprezentowane zostały nagrane w ostatnim czasie teledyski z piosenkami lasowiackimi w wykonaniu Dziecięcego Zespołu Ludowego „Małe Lasowiaczki” (no, nie wszystkie takie znowu mały były) oraz Kapeli Ludowej „Jeżowianie” (z duetem Tadeuszów – Kopaczem i Matyką – na czele). Zanim wszyscy mogli zobaczyć 12 premierowych teledysków (i dwa wcześniejsze), można było wysłuchać koncertu, a raczej montażu słowno-muzycznego, w wykonaniu obu grup – zespołów ludowych.
W roli wodzireja, prowadzącego imprezę, znakomicie sprawdził się dyrektor Gminnego Centrum Kultury – Zbigniew Bednarz, który sympatycznie, sprawnie i rzeczowo zapowiadał kolejne punkty programu: występy i teledyski. Miał przy tym sam duży udział w tworzeniu nagrań, organizacji całego przedsięwzięcia i jego realizacji. Największą bohaterką obu głównych części imprezy, animatorką i duszą przedsięwzięcia była Maria Kopacz. Ona całość wymyśliła, zrealizowała, nadała im kształt i polor. Dzieci pod jej pieczą ujawniły swoje talenty aktorskie i wokalne, wykrzesały z siebie ową lasowiacką duszę, która cechowała dawne pokolenia, ich jeżowskich przodków. Ciekawe pomysły scenariuszowe i umiejętność połączenia pewnej dyscypliny ze spontanicznością młodziutkich artystów (wspieranych przez tych bardziej doświadczonych) – wszystko to sprawiło, że teledyski były pełne uroku, szczególnej aury i w jakiejś mierze oddały samą ideę. Także część koncertowa, montaż, który przygotowała, zauroczył widzów, znakomicie nastrajając ich do tego, co zostało zaprezentowane w części „wizualnej”. Warto dodać, że większość teledysków miało swoje „gwiazdy”, indywidualnych wykonawców, którzy przy wsparciu całego zespołu prezentowali swoje wokalne i aktorskie talenty.
Dyrektor powitał na początku zarówno sprawców i wykonawców spektaklu, jak i gości, którzy szczelnie wypełnili salę widowiskową GCK w Jeżowem. Znalazł się wśród nich także wójt Gminy Jeżowe – Marek Stępak, radni gminni: Józef Głuszak i Michał Piędel, oraz dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej w Jeżowem – Marek Kamiński, z żoną Adrianą i dziećmi. Nie zabrakło rodziców występujących dzieci, znajomych i tych, których sama idea zaciekawiła.
Finalne wystąpienia, które nastąpiły już pod występie i prezentacji teledysków, nie tylko uwydatniły wielkość i rangę przedsięwzięcia, rolę i ogrom pracy jej bohaterów – zwłaszcza Marii Kopacz i Zbigniewa Bednarza – ale też pokazywały istotę kultywowania lokalnej (i regionalnej zarazem) tradycji, mimo zmagania się czasem z pewnymi trudnościami, sceptycznym podejściem. Zbigniew Bednarz i Maria Kopacz dziękowali także za wydatne wsparcie wójtowi Markowi Stępakowi, rodzicom dzieci i szczególnie życzliwym, zaangażowanym osobom, jak choćby Tadeuszu Kopacz, Faustyna Dziadura-Piędel, Anna Stępak i Anna Kopacz. Rolę zachowywania tradycji i podstawowych wartości uwydatnił w swoim wystąpieniu Tadeusz Kopacz, zaś wójt Marek Stępak, by wyartykułować swoją radość, wręcz dumę z owego przedsięwzięcia, wykazał się… dwujęzycznością. W części swojej wypowiedzi bowiem posłużył się gwarą jeżowską, a więc odmianą lasowiackiej mowy.
Dobry nastrój widowni i wykonawców (młodzi artyści nader spontanicznie i żywo fetowali występy swoje i kolegów) był podbudowany ucztą duchową, albowiem na wykonawców i widzów czekały różne smakołyki, dania kulinarne – by uczta nie była jedynie duchowa. Sami wykonawcy i ich wspaniała opiekunka zostali ponadto nagrodzeni przez dyrektora Bednarza tuż po występie i prezentacji teledysków. Widzowie jeszcze przez jakiś czas wymieniali swojego wrażenia i pozostawali w owym lasowiackim „transie”.
Ryszard Mścisz