Józef Bilski, często dodający sobie artystyczny pseudonim „Czarny”, był bohaterem spotkania, które odbyło się 30 stycznia 2025 roku w auli Zespołu Szkół w Jeżowem. Szkoła ta współorganizowała spotkanie, jednak głównym jego organizatorem było Gminne Centrum Kultury w Jeżowem, osobowo zaś jego dyrektor – Zbigniew Bednarz. Można śmiało powiedzieć, że obok twórczości poety, należącego do rzeszowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, bohaterem były Bieszczady albo – jak chce jeden z wielkich bieszczadzkich „bardów” Ryszard Szociński – Bieszczad. Większość twórczych dokonań Józefa Bilskiego z tym miejscem, regionem jest związana i takie właśnie utwory zaprezentował, posługując się zdjęciami miejsc i ludzi, obrazami i muzycznymi interpretacjami swoich wierszy.
W spotkaniu, które zaczął dyrektor Zbigniew Bednarz, wzięła udział młodzież Zespołu Szkół w Jeżowem wraz z opiekunami (zwłaszcza uczennice klasy o profilu fotograficznym), dyrektor szkoły Stanisław Haduch a także goście z Rudnika nad Sanem, między innymi poeci Wiktoria Serafin i Eugeniusz Pędlowski, twórca z Sibig – Tadeusz Brak oraz bibliotekarki z gminy Jeżowe na czele z Justyną Delektą – będącą radną powiatową. Uczestnikiem spotkania był także Ryszard Mścisz, emerytowany polonista Zespołu Szkół i twórca, który pośredniczył przy jego organizacji pomiędzy autorem, Gminnym Centrum Kultury i swoją dawną szkołą.
Dyrektor Gminnego Centrum Kultury powitał uczestników spotkania i jego bohatera, wstępnie go jako twórcę przedstawiając. Można śmiało powiedzieć, że Józef Bilski zaprosił uczestników i poezję na bieszczadzkie szlaki, do urokliwych miejsc, starał się oddać wyjątkowy urok stron tak mu bliskich, ich liryczną duszę. Były portrety legendarnych bieszczadzkich twórców, artystów na czele z Ryszardem Szocińskim, za którego sprawą Józef Bilski stał się poetą, barwne życiowe epizody i historyjki związane z podróżą autostopem, wejście z klimat tamtych stron z cerkiewnymi i karczemno-zakapiorskimi akcentami. Poeta snuł swoją liryczną opowieść nader sprawnie i zajmująco, nie brakowało w niej akcentów naukowych, turystycznych, związanych ze sferą twórczą i anegdotyczną, było tu sporo konkretu (właściwego dla historyka z zawodu) i luzu, humoru człowieka otwartego na ludzi i uroki natury.
Zadawane autorowi pytania pozwoliły mu powiedzieć o sukcesach twórczych i różnych formach działań, które podejmuje, powiedzieć o jego twórczości „niebieszczadzkiej”, różnych przygodach na życiowo-twórczych szlakach. Uczestnicy spotkania zakupili sporo jego książek (wydał siedem tomików i płytę), w luźnej atmosferze wymienili uwagi na temat twórczości i życia. Wszystko zakończyło się sesją fotograficzną, uwiecznieniem spotkania, co w sytuacji gdy autor sam para się fotografią i zdobył kilka nagród w tej dziedzinie a przy tym miał do czynienia z uczniami klasy o profilu fotograficznym, wydało się naturalną koleją rzeczy.






















